poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Pusty grób


Kolejny raz przeżywamy Wielkanoc i radosny czas z tym związany. W tym roku wprawdzie pogoda sugerowała nam, że to jest bardziej Boże Narodzenie. Jednak nie dajemy się zwieść tym pozorom.
Dla uczniów Jezusa doświadczenie Zmartwychwstania zaczyna się od spotkań z pustym grobem. Oto Maria Magdalena idzie wczesnym rankiem do grobu, aby oddać cześć zmarłemu, ale widzi, że kamień jest odsunięty. Zastanawia się, co się stało i myśli, że ktoś po prostu zabrał ciało Jezusa. Później przybiegają do grobu Piotr i Jan, wchodzą do środka i nie znajdują ciała, lecz dostrzegają tam ślady życia - porządek ułożenia płótna i chusty. W tym momencie dokonało się coś ważnego - Jan uwierzył, dokonał skoku wiary i teraz grób, czyli symbol śmierci, stał się dla niego symbolem życia.
My również przeżywamy różne doświadczenia śmierci, kiedy coś w nas jakby umierało, bezpowrotnie ginęło - zawiedzione nadzieje, nieudana relacja, bolesne rozczarowanie,czy też spotkanie z własnymi ograniczeniami. Tego typu przeżycia zabierają nam radość, energię, niejako sprowadzają na ziemię - coś w nas umiera.
Jezus jest jednak zawsze tym, który pragnie dać nam życie, pomnożyć je w nas. Aby to się dokonało, muszę jednak wejść do swojego grobu, spotkać się z tym doświadczeniem śmierci. Jednak teraz czynię to już nie sam, lecz z Jezusem i On ma moc odrodzić we mnie życie.
Oby Zmartwychwstanie Jezusa dokonywało się także w nas! Czego Wam i sobie życzę.

wtorek, 20 grudnia 2011

Przyjąć Światło


Przed nami kolejny czas Bożego Narodzenia, wysyłamy sobie życzenia, łamiemy się opłatkiem, obdarowujemy się nawzajem prezentami. W nasz świat wchodzi w te dni więcej życzliwości, ciepła, miłości i tworzy się taki szczególny klimat. A po świętach wszystko jakby wraca do normy, stajemy się dla siebie dalecy, nieufni, czasem nawet wrodzy.
Czy jednak tak musi być, zastanawiam się co zrobić, aby tak się nie stało. Myślę, że klimat świąt Bożego Narodzenia jest szczególny, zawsze takim pozostanie i nic tego nie zastąpi. Z drugiej jednak strony od każdej i każdego z nas zależy, na ile te pełne światła, jasności święta wpuścimy w nasze wnętrze. Czy pozwolę Słowu, które przychodzi i oświeca nasze ciemności na przemianę czegoś we mnie.
Myślę, że można przeżywać Boże Narodzenie tylko zewnętrznie - wieczerza, choinka, prezenty, życzenia i trochę wruszeń. A można też zachwycić się Światłem, które przychodzi wraz z Jezusem i zapragnąć uczynić je przewodnikiem mojego życia. Z pewnością nie wszystko w codzienności od razu się zmieni, ale pozostanie Światłość, która po prostu będzie przy mnie. Oby takie były nasze święta.

poniedziałek, 31 października 2011

Jeszcze w drodze


Obchodzona co roku Uroczystość Wszystkich Świętych, później Dzień Zaduszny i cały miesiąc listopad zapraszają nas do zatrzymania się, refleksji nad życiem, śmiercią, przemijaniem i zadają różne, ważne pytania.
Jak każdego roku odwiedzimy licznie nasze cmentarze, spotkamy tam też rodzinę, przyjaciół i zapalimy lampkę, położymy kwiaty na grobach naszych bliskich. To wszystko stworzy taki szczególny klimat zadumy i piękna cmentarza. Pamiętam, że podczas roku spędzonego w Irlandii brakowało mi tego zwyczaju. Kiedy 1 listopada tamtejsze cmentarze nie zmieniły swojego wyglądu, nie wypiękniały tak, jak dzieje to się w Polsce czułem rozczarowanie, smutek.
Ważne jest, aby pozwolić się ogarnąć tej atmosferze, poczuć ją i dać jej szansę zadać mi osobiste pytania. Czy postrzegam siebie, jako kogoś w drodze, zmierzającego ku czemuś, a może komuś? Odwiedzane groby przypominają nam o tym bardzo dobitnie. Czasami mamy tendencję do absolutyzowania swojej obecnej rzeczywistości, wydaje nam się, że tak będzie zawsze; no może z drobnymi zmianami na lepsze. A przecież to jest tylko droga, a prawdziwa rzeczywistość jest gdzieś indziej, przed nami.
Cmentarze, groby zadają nam także pytanie o to, co tak naprawdę liczy się w moim życiu, co stanowi jego treść? A zarazem zapraszają, aby odróżnić sprawy naprawdę istotne od tego, czym nie warto się zbytnio martwić przyjmując postawę "let it go".
Dla mnie piękno cmentarzy w dniu Uroczystości Wszystkich Świętych jest jakby odbiciem piękna, którego na razie jeszcze nie widzę. Mogę jednak je przeczuwać, ufać i wierzyć, że ku niemu wszyscy zmierzamy.

wtorek, 6 września 2011

Magis i Madryt


Wraz z grupą studentów ze Szczecina wyjechałem w sierpniu na trzy tygodnie do Hiszpanii. Tam uczestniczyłem w zorganizowanym przez Jezuitów programie Magis, który doprowadził nas do udziału w Swiatowych Dniach Młodzieży w Madrycie. Wcześniej miałem już okazję odwiedzić Hiszpanię i cieszyłem się, że wracam tam ponownie.
Tym co najbardziej uderzyło mnie w tych pełnych wrażeń dniach, to entuzjazm, radość i wzajemna otwartość na siebie ludzi z całego świata. Bariery językowe i kulturowe nie były czymś znaczącym, a po prostu cieszyliśmy się z bycia razem.
Zaczęliśmy od Loyoli w Kraju Basków, gdzie wystartował program Magis dla ok. 3 tys. młodych ludzi z całego świata. Później był tydzień Burgos, gdzie stworzyliśmy wspólnotę polsko-belgijsko-meksykańsko-hiszpańską i pracowaliśmy wspólnie dla innych. A wreszcie tydzień w Madrycie i te niezliczone tłumy młodych ludzi, których najczęstszym zawołaniem było: "To jest młodzież Papieża" oraz "Niech żyje Papież".
Dla mnie osobiście pięknym doświadczeniem było spowiadanie ludzi z całego świata w największym parku Madrytu w tzw. "Strefie Pojednania" i zadziwianie się pięknem działania Boga w sercu każdego człowieka. Oczywiście w naszej wyprawie był też trud, zmęczenie, czasami zdenerwowanie. Po prostu było to prawdziwe pielgrzymowanie, ale Pan Bóg bardzo nad nami czuwał.
Teraz w Szczecinie zastanawiam się, co we mnie, co w nas zostanie z tego czasu. A póki co jest w moim sercu wdzięczność za tą piękną wyprawę wakacyjną.

czwartek, 2 czerwca 2011

Czas wakacji - czas spotkań


Atmosfera wśród studentów staję się powoli coraz bardziej napięta. Wyczuwam pewną presję związaną z zaliczeniami, egzaminami. A zarazem pojawia się także myślenie o wakacjach i planach z tym związanych. Taka perspektywa daje nadzieję na odpoczynek i mobilizuje do przejścia przez tą niełatwą końcówkę roku akademickiego.
W okresie wakacji chcemy na pewno zobaczyć różne piękne miejsca, nasycić się przyrodą, zrelaksować się. Jednak także lubimy spędzać ten czas z osobami nam bliskimi, z którymi po prostu czujemy się dobrze. Dla mnie oznacza to okazję do spotkania z moją rodziną i także odnowienie relacji z różnymi przyjaciółmi. Zobaczenie razem z nimi, co od ostatniego spotkania zmieniło się w naszym życiu, a przede wszystkim ucieszenie się sobą. Bardziej pokazanie niż powiedzenie, że jesteśmy dla siebie ciągle ważni. Wszyscy tak naprawdę szukamy i potrzebujemy takich spotkań.
Wakacje jako czas spotkań nasuwa mi także myśl o spotkaniu z Bogiem. On także chce się zaliczać do moich bliskich, przyjaciół i czeka na mnie. Jako jezuita mam zagwarantowane w ciągu moich wakacji osiem dni na takie właśnie bardzo osobiste spotkanie. Cenię sobie bardzo taką możliwość. Myślę, że warto także w czasie wakacji zaliczyć Boga do swoich przyjaciół i stworzyć sobie taką przestrzeń spotkania z Nim. Jakiś wyjazd, spotkanie, pielgrzymka, rekolekcje; tych propozycji jest ciągle na "polskim rynku" bardzo wiele. Życzę Wam i sobie, aby to były piękne spotkania.

poniedziałek, 9 maja 2011

Majowy Atak Kultury

To inicjatywa organizowana przez osoby związane przede wszystkim z Duszpasterstwami Akademickimi w Szczecinie (również z naszym). Na całość składają się 4 wydarzenia:
- Opowieści Studenckiej Kliszy - konkurs i galeria fotograficzna
- pierwszy w Szczecinie Festiwal Piosenki Ulicznej
- koncert Mate.O z gościnnym udziałem Natalii Niemen
- Spiritual Attack

Pierwsze 3 odbędą się w piątek 20 maja 2011 na Deptaku Bogusława, a Spiritual Attack dnia kolejnego w Heya Arena. Jest to impreza towarzysząca Juwenaliom, a szczegółowe informacje znajdziecie na oficjalnej stronie wydarzenia: www.majowy.szczecin.pl